Wpis z FB
Cyt:”Będzie surowo, będzie emocjonalnie i bezpośrednio, ale napisałam to z pasją, trochę gniewem i świadomością. Gotowi? ![]()
Jak FCI zniszczyło rasy pracujące i mentalność ludzi, którzy zapomnieli, czym jest prawdziwy pies ![]()
Kiedyś pies pracujący był symbolem siły, charakteru i lojalności. Nie istniał po to, żeby ładnie wyglądał, tylko żeby służył człowiekowi, wykonywał zadania, pomagał, bronił, ciągnął, pilnował, tropił. Każda rasa miała swoją misję, swój sens istnienia, swoją historię i dumę.
Dziś większość z tego została zniszczona przez FCI. Organizację, która miała rasy chronić, a zamieniła je w produkty marketingowe i ozdoby ringów wystawowych. Nie chodzi tylko o to, że zepsuli psy. Chodzi o to, że zniszczyli całe myślenie ludzi o psach pracujących.
Od funkcji do fasady, czyli śmierć prawdziwej selekcji…
Wszystko zaczęło się, gdy FCI postawiło wygląd ponad charakter. Zamiast wybierać psy, które pracują, zaczęto wybierać te, które ładnie wyglądają. Wystawy, rangi, medale, tytuły – to stało się sensem hodowli. Sędziowie patrzą na długość kufy, kątowanie łap, ogon, umaszczenie i sposób, w jaki pies stoi na ringu. A kto dziś patrzy na instynkt, drive, stabilność psychiczną, wytrwałość, chęć do pracy? Nikt. Hodowcy zaczęli więc rozmnażać to, co się sprzedaje, czyli miękkie, przewidywalne, pozbawione charakteru psy, które ładnie prezentują się na zdjęciach. W ten sposób zniszczono to, co kiedyś było święte: równowagę między wyglądem, a funkcją.
Selekcja pozorów i chorób…
FCI, kierując się ideologią czystych linii, zamknęło księgi hodowlane. To miała być ochrona ras, a stała się ich klatką. W efekcie psy zaczęły być rozmnażane w wąskich kręgach genetycznych.
Zamiast siły i odporności mamy dziś psy chore, słabe, z wadami, które dawniej byłyby eliminowane bez wahania. Dawny owczarek, który potrafił przez cały dzień pracować w polu, dziś ledwo wstaje po kilku godzinach. Dawny molos, który bronił majątku i ludzi, dziś ma problem z oddychaniem po krótkim spacerze. Dawny terrier typu bull, który był stabilny, odważny, pewny siebie dziś bywa niestabilny, z lękiem separacyjnym i bez instynktu.
FCI uczyniło z psów estetyczne mutanty, które coraz częściej nie mają ani psychiki, ani zdrowia, ani ducha.
Zmiana wzorców = zmiana natury…
Wystarczy spojrzeć na to, jak przez lata modyfikowano wzorce. Wzorce, które kiedyś opisane były słowami: silny, odważny, zrównoważony, wytrzymały, a dziś pełne są określeń typu łagodny, spokojny, towarzyski, przyjacielski wobec wszystkich. Brzmi ładnie? Tak.
Ale to oznacza śmierć instynktu. Nie każdy pies musi być dla każdego. Nie każda rasa musi być łatwa, miękka i bezpieczna. Świat psów jest zróżnicowany i właśnie ta różnorodność tworzyła jego potęgę. FCI jednak chciało ulepszyć naturę, a ulepszając, zabiło ją.
Zmiana mentalności, chyba największe zwycięstwo FCI…
Największym sukcesem FCI nie było zniszczenie psów. Było zniszczenie ludzkiej świadomości. Bo dziś ludzie już nie wiedzą, czym jest pies roboczy.
Nie wiedzą, że praca to dla niego radość, sens i równowaga psychiczna. Nie wiedzą, że instynkt nie jest złem, tylko częścią tożsamości rasy.
FCI przez lata wmawiało ludziom, że pies ma być:
– grzeczny i spokojny
– dla całej rodziny
– nieagresywny wobec niczego
– zbalansowany emocjonalnie i nieprzesadnie silny
A tymczasem w imię tej poprawności zabito wszystko, co w psach najpiękniejsze, czyli ich charakter, determinację i lojalność wobec celu.
Dziś ludzie boją się prawdy…
Dziś, gdy ktoś trenuje psa roboczego, mówi się o znęcaniu się. Gdy ktoś mówi, że pies powinien pracować, słyszy: „Daj mu spokój, on nie musi nic robić” albo „Nie przesadzaj, to tylko zwierzę” czy też „Po co mu to, przecież ma miskę i kanapę i piłeczkę w ogródku.” To efekt wieloletniej propagandy, w której pies = ozdoba. Zniknął szacunek do tego, że pies ma naturę, instynkt, potrzebę pracy. Zamiast partnerów mamy więc pluszowe przytulanki, które się psują, gdy tylko muszą użyć głowy lub ciała. Zamiast dumnych psów użytkowych mamy delikatne, znudzone stworzenia z problemami behawioralnymi, bo ich natura została stłamszona.
FCI zabiło etos pracy i godność psa…
To, co kiedyś było fundamentem kynologii – funkcja, cel, równowaga zostało zastąpione komercją i polityką wizerunku. Pies, który coś potrafi, nie jest już wartością. Wartością jest pies, który wygląda ładnie na wystawie.
To zabiło cały etos pracy – zarówno psów, jak i ludzi. Bo człowiek, który kiedyś był dumny z tego, że ma psa użytkowego, dziś musi się tłumaczyć, że jego pies lubi pracować. Zrobiono z pasji coś, co trzeba usprawiedliwiać.
Prawdziwi hodowcy… hehe ostatni bastion ![]()
Ci, którzy wciąż trzymają się zasad selekcji użytkowej, to dziś ostatni wojownicy starego świata. Nie idą za modą, nie gonią za medalami z wystaw, nie ulepszają natury i po prostu ją szanują.
To oni wychowują psy, które wciąż wiedzą, czym jest praca, odwaga i lojalność. To oni pielęgnują duchy dawnych linii psów, które coś znaczyły, które potrafiły, które żyły po coś. Ale w systemie FCI tacy hodowcy są marginesem. Nie dostają nagród, nie są zapraszani na wystawy, nie pasują do schematów. Bo prawda jest niewygodna, a FCI nie lubi niewygodnych ludzi.
Podsumowanie…. prawda, o której mało kto chce mówić ![]()
FCI nie chroni ras. FCI chroni swój biznes, wizerunek i władzę. To system, który zrodził pokolenie psów bez charakteru i ludzi bez świadomości. System, który wmówił światu, że pies nie musi pracować, że instynkt to agresja, że drive to problem, a użytkowość to przemoc.
Ale pies roboczy żyje po to, by pracować.
To nie narzędzie, tylko istota stworzona do działania, do współpracy, do celu.
Odebranie mu tego to nie miłość… to zdrada.
I dopóki ludzie będą ślepo wierzyć w wystawowe ideały FCI, dopóty prawdziwe rasy pracujące będą ginąć i nie przez choroby, ale przez ludzką ignorancję.
Pies to nie ozdoba. Pies to partner, charakter i sens. Nie zabieraj mu tego w imię poprawności.
Bo kiedy ostatni pies roboczy zgaśnie, zgaśnie też resztka prawdziwej kynologii.

